(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
Podbeskidzie mierzyło się dzisiaj z zespołem Zagłębia Sosnowiec. Tablica wyników na koniec tego słabego meczu wskazała wynik 2:0 dla gospodarzy.
Lepiej w to spotkanie weszli piłkarze gospodarzy, którzy już w 47. sekundzie rywalizacji mieli pierwszą groźną akcję pod bramką Szymona Brańczyka. Pierwszą stu procentową sytuację jednak zmarnował nasz gracz, a dokładnie Maciej Górski, który z pola karnego uderzył trzy metry obok bramki.
W kolejnych minutach zespół Podbeskidzia kilkukrotnie mylił się w wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki. Zagrożenie stworzyć z tego próbowali sosnowiczanie, ale ich strzały nie były w stanie znaleźć drogi do bramki naszego młodzieżowca. Kilka chwil później kolejny raz zagrożenie zostało stworzone przez Zagłębie, ale dobrze kolejny raz zachował się Szymon Brańczyk. Można powiedzieć, że przez pierwsze 25 minut zespół Tomasza Pawliczaka miał spore problemy z wykreowaniem sobie przynajmniej jeszcze jednej akcji bramkowej.
Do 44. minut wszystko wskazywało na to, że pierwsza połowa zakończy się remisem. Wówczas jednak gola po bardzo dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Mateusz Matras.
Po zmianie stron pierwsze minuty należały do TSP. Kilka razy z piłką dobrze zabrał się Oskar Zawada, co z pewnością mogło się podobać. Niemniej znów groźnie bywało po naszych złych zachowaniach w okolicach szesnastego metra. Pomimo tych problemów zespół oraz sztab szkoleniowcy decydowali się nadal na ten sposób rozgrywania.
Po jednej z kolejnych akcji Zagłębia pięknego, absolutnie fenomenalnego gola w 60. minucie rywalizacji zdobył oznaczony numerem szóstym w zespole Marcel Broniewski. Pomimo prób odwrócenia losów tego meczu. Górale mieli kolejny raz w tym sezonie problem ze skierowaniem piłki do siatki, a nawet z groźnym strzałem na bramkę Mateusza Kabały. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce w przypadku gospodarzy, którzy przynajmniej dwukrotnie mieli szansę na podwyższenie wyniku.
Ostatnie 15 minut to już jednak wielokrotnie zagrożenie płynące po naszych błędach i po prostu słabej grze. Podbeskidzie było wyraźnie słabsze, często spóźnione, niedokładne oraz podejmujące błędne decyzje. Wydaje się, że zawieść mógł pomysł na ten mecz, bowiem pomimo widocznych gołych okiem problemów w rozegraniu – przez wysoki pressing rywala – cały czas próbowaliśmy w ten sposób wychodzi spod własnej bramki.
NOTY: Sz. Brańczyk (5), B. Bieroński (4), J. Majsterek (3), D. Dziwiniel (3), K. Gach (3), M. Sitek (3), D. Takać (3), M. Urynowicz (3), M. Bednarski (3), W. Słomka (3), M. Górski (3). ZMIENNICY: O. Zawada (5), W. Szumilas (4), K. Kolanko (4), K. Piątek (4), B. Martosz (zbyt mało minut).