(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
Podbeskidzie w ostatnich minutach meczu tylko zremisowało z ostatnim w tabeli GKS-em Jastrzębie. Po meczu kibice są wściekli i domagają się zwolnienia trenera Pawliczaka. Sprawdziliśmy, jaka będzie jego przyszłość.
Podbeskidzie mierzyło się dzisiaj w wyjazdowym starciu z GKS-em Jastrzębie. To oczywiście klub duży i ze sporymi zasługami, ale do tego sezonu przystępował bez głównego sponsora, a więc Jastrzębskiej Grupy Węglowej. Z tego też powodu kadrę tej ekipy stanowią wyłącznie młodzi piłkarze, którzy nie mają zazwyczaj przesadnego doświadczenia na tym poziomie rozgrywkowym, nie mówiąc już od wyższej lidze.
Górale, choć zdecydowanie stawiani w roli faworyta ten mecz zremisowali w ostatniej akcji meczu, gdy gola na 2:2 zdobył piłkarz GKS-u po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. To i tak wydaje się najbardziej uczciwy wynik przebiegu tej rywalizacji, bowiem po pierwszych dziesięciu, może piętnastu minutach drugiej połowy wydawało się, że ekipa Tomasza Pawliczaka została w szatni. To bowiem ostatni zespół ligi wcisnął naszych piłkarzy w pole karne i kilkukrotnie stwarzał bardzo duże zagrożenie, uderzając nawet w słupek.
Potem, a także po zmianach, było już nieco lepiej, ale i tak na tle zespołu, który do tej pory miał tylko trzy punkty i stracił przed starciem z TSP aż 26 goli, gra oraz styl naszych piłkarzy pozostawiał wiele do życzenia. Właściwie można powiedzieć, że było tylko trochę lepiej niż w starciu z Zagłębiem Sosnowiec.
Niemniej pomimo tego wyniku, który wprost trzeba nazwać wielką kompromitacją, a część fanów używa nawet zwrotu „hańba”, pozycja trenera nie jest na ten moment zagrożona. Według naszych informacji Tomasz Pawliczak, który miał prowadzić zespół w trzech meczach, będzie kontynuował swoją misję. Czy to zaskoczenie? Spore, bowiem poza dzisiejszym meczem, ostatnio Górale przegrali w bardzo słabym stylu z Zagłębiem Sosnowiec, a jedyną wygraną ze Świtem Szczecin można zawdzięczać sędziemu, który podyktował wątpliwy rzut karny oraz Janowi Majsterkowi, który jedną akcję uratował wynik.
Co więcej dalej? Z tego co wiemy, trener Pawliczak wraz ze swoim sztabem mają w poniedziałek prowadzić kolejne zajęcia i przygotowywać zespół do meczu z Sokołem Kleczew, który – patrząc na grę Podbeskidzia – nie będzie łatwiejszy od poprzednich. Nie można jednak wykluczyć, że sytuacja będzie ewoluować, a na swego rodzaju interwencję zdecydują się właściciele klubu. Prezes Krzysztof Sałajczyk po meczu gościł w szatni, choć trudno mówić o tym, co padło podczas rozmowy z drużyną.
Obecnie Podbeskidzie, które miało walczyć o bezpośredni awans, zajmuje 12. miejsce w tabeli Betclic 2. ligi. Jeszcze w ten weekend Górale mogą znaleźć się w strefie barażowej – o utrzymanie. Sytuacja jest więc bardzo zła, mecz z Sokołem Kleczew zapowiada się jako walka o zajęcie miejsca poza strefą bezpośredniego spadku.