(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
W Kaliszu świetny mecz zanotowały nasz dziesiątki – Bartosz Martosz oraz Wojciech Szumilas. Znów widoczny był jednak brak skuteczności Macieja Górskiego…
Podbeskidzie mecz z KKS-em Kalisz rozpoczęło bardzo pozytywnie usposobione. To Górale mieli zdecydowaną przewagę w pierwszych minutach gry. Z całą pewnością można nawet powiedzieć, że po pierwszym kwadransie gry mogło być już 0:1, bowiem kapitalną sytuację miał Maciej Górski. Nasz napastnik – jak do tego już przyzwyczaił w tym sezonie – jednak zmarnował podanie Bartosza Martosza. Chwilę później Górski znów nie wykorzystał dobrej, jak się wydaje, okazji.
Trzeba właśnie powiedzieć, że nasz młodzieżowiec oraz cała druga linia Podbeskidzia była przed przerwą formacją absolutnie z topu tej ligi. Zarówno Dalibor Takać, jak i Mateusz Kizyma oraz Wojciech Szumilas prezentowali się bardzo dobrze, szczególnie w kreowaniu sytuacji i rozgrywaniu piłki. To przyniosło efekt w 36. minucie rywalizacji, gdzie bliźniaczą sytuację do tej Górski wykorzystał tym razem Wojtek Szumilas. Popularnego „Szumiego” jednak wyśmienicie obsłużył Mateusz Kizyma.
W pierwszej połowie zespół KKS-u nieznacznie zagrażał bramce Krystiana Wieczorka. Poza rozgrywaniem piłki do dwudziestego metra, na niewiele było stać zespół gospodarzy. Dobrze tego dnia wyglądała bowiem organizacja gry defensywnej i przejście z fazy ofensywnej do obronnej.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo podobnie. Przede wszystkim w 50. minucie meczu Wojciech Szumilas świetnie zachował się w polu karnym, gdzie minął dwóch rywali i posłał potężną bombę na bramkę Macieja Krakowiaka, ale ten był na posterunku.
W kolejnych minutach próbował raz jeden zespół, a raz drugi. Nadal jednak kaliszanie popisywali się ofensywną impotencją, podobnie zresztą jak Maciej Górski, który miał olbrzymie problemy – znów – aby skierować piłkę do siatki.
Końcówka meczu toczyła się w zasadzie w sektorze centralnym boiska. Podbeskidzie powstrzymywało się od huraganowych ataków, a goście byli bezradni wobec dobrej defensywnej organizacji TSP.
Z pewnością bardzo pomógł w wygraniu tego meczu ruch trenera Krzysztofa Brede, który zdecydował się ustawić nieco wyżej Wojciecha Szumilasa. Pomocnik, który do tej pory występował w roli ósemki, tym razem zagrał bliżej napastnika. To pozwoliło mu bardzo dobrze pozycjonować się w półprzestrzeniach i oddawać groźne strzały na bramkę.
NOTY:
K. Wieczorek (6) – J. Majsterek (6), M. Biernat (6), R. Nagy (6) – K. Kolanko (7), D. Takać (6), M. Kizyma (6), D. Dziwniel (5) – W. Szumilas (7), B. Martosz (6) – M. Górski (4). ZMIENNICY: K. Gach (5), U. Bujan, G. Janusz, K. Piątek, L. Klisiewicz (Zbyt mało czasu na ocenę).