Postanowiliśmy pokazać Wam, kibicom, kilka sytuacji z meczu z Rekordem, aby nieco bardziej precyzyjnie przeanalizować to starcie
1. Pierwszą sytuację, którą weźmiemy pod lupę jest gra w ataku pozycyjnym i próba budowania akcji przez zespół Podbeskidzia. Na załączonym obrazu widzimy rozegranie z pierwszej połowy rywalizacji, gdy piłka kilkukrotnie krąży pomiędzy naszymi obrońcami. To, co warto zauważyć, to pasywność naszych trzech ofensywach piłkarzy w pokazaniu się do gry. Dopiero po którymś przegraniu przez blok defensywny, ruch do piłki wykonuje Wojciech Szumilas, jest to jednak zbyt późno.
Co należałoby więc zrobić? Wydaje się, że w momencie dobrym rozwiązaniem byłby ruch Szumilasa do piłki, a co za tym idzie wyciągnięcie za sobą obrońcy ze strefy, a następnie posłanie prostopadłego, progresywnego podania do Krzysztofa Kolanki, który jest na prawej stronie murawy. Finalnie Górale zdecydują się jednak znów przegrać piłkę do lewej strony, a Nagy pod presją pośle długą piłkę w stronę Macieja Górskiego, co skończy się stratą.

2. Druga sytuacja jest dość podobna, bowiem po przegraniu piłki przez naszych środkowych obrońców z lewej strony do prawej pojawiło się podanie do wysoko i szeroko ustawionego Krzysztofa Kolanki. W tej sytuacji znów wydaje się, że lepiej mógł się zachować jeden z naszych ofensywnych graczy, a więc Bartosz Martosz. Szczerze mówiąc aż prosi się tutaj o prostopadłe podanie z lewej nogi do atakującego wolne pole młodzieżowca, problem w tym, że zabrakło jego ruchu do piłki. Finalnie Kolanko zdecyduje się na takie podanie, ale dwa, a może nawet trzy tempa później.
Biorąc pod uwagę ustawienie Rekordu, ciekawe jak zachowałaby się defensywa, gdyby Martosz pobiegł właśnie w kierunku linii bocznej, ale piłka poszła do wbiegającego w jego miejsce Macieja Górskiego. Środkowy obrońca gości pobiegłaby bowiem za Bartkiem, a jego partnerzy są daleko od Górala.

3. Ciekawa sytuacja miała miejsce także w pierwszej połowie, gdy po krótko rozegranym stałym fragmencie gry fajnym, ciekawym podaniem popisał się Dalibor Takać. Nasz pomocnik doskonale odczytał ruch Maćka Górskiego, który wybiegał na pozycję, ale samo podanie było trochę za bardzo wyrzucające do boku plus oczywiście pozycja nie była łatwa, bo napastnik wybiegał ze świata bramki.

4. Tym razem rozegranie od własnej bramki i od razu długie podanie pod linię środkową spowodowane wysokim pressingiem rywala. Richard Nagy ma proste zadanie, aby zagrać piłkę do Bartka Martosza, a ten ma ją przedłużyć do już nadbiegającego za jego plecy (i obrońcy) Macieja Górskiego. Wydaje się, że dokładnie to samo pokazuje Krzysztof Brede, ale podanie Słowaka jest trochę niedokładne i trafia bezpośrednio do Macieja Górskiego, który naturalnie ma problem zrobić coś więcej z tej sytuacji.
Szkoda, bo sam pomysł jest oczywiście bardzo dobry i bardzo często stosowany (także przez Podbeskidzie). Warto jednak zauważać, że w momencie wysokiego pressingu rywali zazwyczaj staramy się wyprowadzić piłkę spod bramki do bocznego sektora. Nie ma więc zbyt częstej próby rozgrywania przez środek, co naturalnie minimalizuje ryzyko.

5. Krótkie wyprowadzenie piłki przez naszego środkowego obrońcę, który podaje do Kacpra Gacha i rusza za piłką. Wszystko wydaje się być dobrze, ale gdy spojrzeć, gdzie ustawiona jest reszta partnerów, to chyba nie do końca powinno tak być? Z pewnością za daleko od gry jest zarówno Maciej Górski, jak i nasza dwójka środkowych pomocników. Są oni wyłączeni w tym momencie z przejścia do fazy ataku, co powoduje, że Kacper ma ograniczone możliwości rozegrania szybko tej akcji.
W tej sytuacji przydałaby się gra na jeden kontakt do Nagy’ego i następnie to samo piętro wyżej.

Finalnie więc oglądając jeszcze raz ten mecz można mieć wrażenie, że zabrakło trochę wyjścia na pozycję, ruchu do piłki, gry przez środek oraz gdzieś te odległości pomiędzy naszymi graczami w fazie ataku szybkiego były zbyt duże.