(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
Spotkanie to zdecydowanie nie rozpoczęło się po naszej myśli. Już w drugiej minucie po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego, w polu karnym „Górali” powstało duże zamieszanie, które bezlitośnie wykorzystał Michał Milewski. Pierwszy strzał gracza Śląska co prawda udało się zablokować, ale przy dobitce nasza defensywa była już bezradna.
W kolejnych minutach tempo tego spotkania utrzymywało się na dość wysokim poziomie, ale obu ekipom brakowało dokładności w ostatniej tercji.
Podbeskidzie próbowało także zaskoczyć defensorów rywala dobrze przygotowanymi stałymi fragmentami gry. W 22. minucie dobrą szansę po rzucie rożnym miał Marcin Urynowicz, ale jego uderzenie nieznacznie minęło bramkę.
W 28. minucie do pozycji strzeleckiej w polu karnym doszedł Wiktor Niewiarowski, ale na nasze szczęscie dobrym refleksem w tej sytuacji wykazał się Konrad Forenc.
Kilka chwil później świetne prostopadłe podanie w kierunku Oskara Tomczyk a posłał Wojciech Słomka, ale Hubert Śliczniak w ostatniej chwili uprzedził naszego zawodnika.
Za moment w naszym polu karnym zrobiło się duże zamieszanie, lecz tym razem skończyło się tylko na strachu.
W 39. minucie po dobrym dośrodkowaniu Krzysztofa Kolanki, swoją szansę miał Lucjan Klisiewicz. Nasz napastnik miał przy sobie jednego z defensorów rywala, co znacznie utrudniło mu oddanie strzału i piłłka przeleciała nad poprzeczką.
Trzy minuty później jeszcze lepszą okazję po strzale głową miał Tomczyk, ale uderzył wprost w Śliczniaka.
W doliczonym czasie gry ciśenie mocno podskoczyło naszym zawodnikom i kibicom na stadionie. Po uderzeniu Adama Ciućki piłka obiła słupek.
Po chwili mogliśmy odpowiedzieć w najlepszy możliwy sposób, ale próby z bliskiej odległości Tomczyka i Majsterka zdołali zablokować gracze z Dolnego Śląska.
W drugą część gry znakomicie weszli podopieczni Marcina Włodarskiego. W 49. minucie do piłki w polu karnym dopadł Lucjan Klisiewicz, który następnie wyłożył piłkę do niekrytego Marcina Urynowicza. Nasz pomocnik zachował zimną krew w tej sytuacji i prezycyjnym strzałem przy słupku doprowadził do wyrównania.
W 64. minucie indywidualnym rajdem z piłką popisał się Słomka, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów Śliczniakowi.
Trzy minuty póżniej nasz pomocnik po raz kolejny próbował zaskoczyć bramkarza rywala. Tym razem jego uderzenie z dystansu było bardziej precyzyjne, ale nie wystarczyło do zdobycia bramki.
W 73. minucie doskonałą szansę miał Klisiewicz, ale jego próba z bliskiej odległości odbiła się jeszcze od jednego z obrońców i wyszła na rzut rożny.
W 77. minucie Stadion Miejski w Bielsku-Białej wybuchnał w radości, bo Podbeskidzie wyszło na prowadzenie. Po raz kolejny kapitalnie w polu karnym odnalazł się Urynowicz i strzałem z woleja wpakował piłkę do siatki.
W końcówce Śląsk z całych sił próbował doprowadzić do wyrównania. Kilkukrotnie było nerwowo pod naszą bramką, ale ostatecznie rywale nie byli w stanie stworzyć sobie tej jednej dogodnej sytuacji i to Podbeskidzie melduje się w finale baraży.
Bramki: Milewski (2′), Urynowicz (49′, 76′)
Kartki: Tudruj (18′), Śliczniak (35′), Rygiel (56′)
Śląsk II: Śliczniak, Muszyński, Ł. Gerstenstein, Kosmalski (O. Gerstenstein 53′), Ciućka, Milewski, Wojtczak (Żulewski 53′), Schierack (Kamiński 71′), Niewiarowski (Hodera 71′), Tudruj, Rygiel (Havrylenko 59′)
Podbeskidzie: Forenc, Sochań, Biernat (9′), Gach, Sitek, Kizyma, Urynowicz (Takac 80′), Słomka, Kolanko (Ściuk 80′), Tomczyk (Martosz 64′), Klisiewicz (Górski 80′)
NOTY (skala 1-10):
Forenc (7), Sochań (6), Biernat – grał zbyt krótko, Gach (6), Sitek (7), Słomka (8), Kizyma (4), Urynowicz (9), Kolanko (5), Tomczyk (4), Klisiewicz (7), Majsterek (7), Martosz (5), Ściuk, Górski, Takac – grali zbyt krótko