(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
Michał Willmann w kolejnym meczu pcha zespół Podbeskidzia w dobrym kierunku, a więc czy to może być najlepszy nasz wychowanek w historii?
No dobra, wiele było w ostatnim czasie negatywnych opinii oraz komentarzy, ale w całym tym marazmie jaki prezentował zespół Podbeskidzia pod batutą Krzysztofa Bredego w 2025 roku jedna osoba zasługuje na widoczne, personalne wyróżnienie. Nazywa się: Michał Willmann.
Wielu piłkarzy w ostatnich latach przez Podbeskidzie się przewinęło, wielu wychowanków testowano i jeszcze więcej młodzieżowców przepadło. O praktycznie wszystkich poza może Jakubem Bierońskim w piłkarskiej Polsce zapomniano. Pojawiła się więc nadzieja na to, że w końcu, po wielu latach Podbeskidzie doczeka się znów wychowanka na solidnym, ekstraklasowym poziomie. Będzie nim Michał Willmann, choć szkoda, że raczej nie w barwach Podbeskidzia na tym poziomie wystąpi.
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że meczem z Wisłą Puławy nasz prawy obrońca kolejny raz potwierdził to, że umiejętnościami przewyższa tę ligę. Pokazuje to zresztą nie od wczoraj, a od wielu miesięcy. Dynamika na skrzydle, brak bojaźni w grze jeden na jednego, licznie podejmowane próby dryblingów, dośrodkowanie, rozegrania, gra kombinacyjna, dobre ustawienia się, asekuracja, antycypacja, przechwyty, ostatnie podanie, daleki wyrzut z autu. To wszystko cechy, którymi można obdarzyć dobrego prawego obrońcę i są to również cechy, którymi obdarzyć można popularnego „Williego”. Do tego jest on w tym wszystkim bardzo regularny, nie schodzi poniżej pewnego poziomu i w dodatku ciągnie za sobą (a może na swoich plecach?) cały zespół.
Warto więc po kolejnym dobrym meczu Willmanna, w którym zanotował on dwie asysty i był bez cienia wątpliwości MVP meczu docenić jego postawę i zadać sobie pytanie, czy to może być najlepszy wychowanek w historii Podbeskidzia? Gdy sięgam pamięcią, to na myśl przypomina mi się wspomniany już Jakub Bieroński, ale jego kariera chyba nie potoczyła się w takim kierunku, jak każdy oczekiwał. Innym przykładem jest Sebastian Madejski, ale on z kolei choć jest wychowankiem TSP, nigdy prawdziwej szansy w pierwszym zespole nie otrzymał, a dziś z powodzeniem radzi sobie na poziomie PKO Ekstraklasy. Daniel Mikołajewski? Chyba nie. Podobnie Kacper Kostorz.
Po chwili głębszego namysły przychodzą mi więc dwa nazwiska, Marek Sokołowski oraz Damian Chmiel. „Soker” to podobna pozycja, również podobne cechy wolicjonalne oraz motoryczne, do tego także sporo piłkarskiej jakości. Być może to właśnie z nim Michał Willmann będzie rywalizował w najbliższych latach o miano najlepszego wychowanka w historii klubu. Podobnie z Damianem Chmielem, który swego czasu po dobrych występach w elicie przymierzany był do powołania do reprezentacji Polski. Konkurencja zacna, ale i wymagająca. Dla mnie jasny jest fakt, że Michał tego lata przeniesie się do wyżej ligi. Pytanie tylko czy z Podbeskidziem?