(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
Nudy w pierwszej części meczu
Pierwsza połowa spotkania Sandecji Nowy Sącz z Podbeskidziem Bielsko-Biała była wyrównana, mocno taktyczna i pełna walki. Podbeskidzie lepiej weszło w mecz – już w 6. minucie świetną sytuację miał Krzysztof Kolanko, jednak uderzył nieczysto i piłka przeleciała nad bramką. Przez długi czas gra była zamknięta, z niewielką liczbą okazji i dużą intensywnością w środku pola. Obie drużyny miały trudności z wyprowadzeniem piłki do napastników, a Sandecja imponowała dobrą organizacją, szczególnie w fazach przejściowych. Około 20. minuty Podbeskidzie zaczęło częściej dochodzić do głosu. Najpierw szansę miał Dawid Ściuk, który jednak nie trafił w piłkę, a w 31. minucie Marcin Urynowicz oddał groźny strzał minimalnie obok słupka.
Mimo tych momentów przewagi Górali, sama pierwsza część spotkania pozostawała wyrównana. Początek meczu delikatnie wskazywał na Podbeskidzie dzięki kilku groźniejszym sytuacjom, lecz w środkowej fazie inicjatywę przejęła Sandecja, kilka razy zamykając rywali w ich polu karnym. Końcówka ponownie przyniosła kilka prób Podbeskidzia, ale żadna z drużyn nie stworzyła klarownej sytuacji bramkowej. W efekcie pierwsza połowa okazała się mało emocjonująca i zakończyła się bez goli.
Druga połowa nie lepsza
Druga połowa również nie przyniosła większych emocji i upłynęła pod znakiem bardzo zachowawczej gry z obu stron. Akcji ofensywnych było jak na lekarstwo, a większość czasu zajmowała walka w środku pola, częste faule i przerywana gra. W 57. minucie, po dobrej akcji kombinacyjnej Podbeskidzia, do strzału doszedł Bartosz Martosz, jednak jego uderzenie z trudnej pozycji trafiło prosto w rękawice bramkarza Sandecji. Kilka minut później, w 65. minucie, trener Górali zdecydował się na pierwszą zmianę — słabo dysponowanego Kacpra Piątka zastąpił Michał Bednarski.
Najgroźniejszą sytuację drugiej połowy stworzyła Sandecja w 73. minucie. Po groźnym strzale gospodarzy świetną interwencją popisał się Forenc, sparowując piłkę na słupek. W 77. minucie na boisko wszedł Bartosz Florek, dla którego był to pierwszy występ w pierwszej drużynie Podbeskidzia od meczu Pucharu Polski z GKS-em Wikielec. Mimo pojedynczych prób z obu stron, druga połowa tak jak pierwsza była mało atrakcyjna i nie przyniosła bramek. Mimo wszystko można odnieść wrażenie, że na ten remis nikt nie będzie narzekał, bo już zwłaszcza pod koniec meczu narracją z obu stron była chęć obrony remisowego stanu rzeczy.
NOTY (skala 1-10):
Forenc (7), Ściuk (3), Biernat (7), Gach (5), Kolanko (6), Kizyma (4), Urynowicz (6), Piątek (4), Sitek (4), Martosz (6), Górski (2), Bednarski (5), Słomka, Florek, Bieroński – grali zbyt krótko