(Fot: Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl)
Prezes Podbeskidzia, Krzysztof Sałajczyk, w ekskluzywnym wywiadzie dla To my Górale mówi o transferach, rozwoju klubu oraz zbliżających się obchodach 30-lecia.
Czy klub pracuje nad zatrudnieniem dyrektora sportowego? Czy aktualnie toczą się z kimś rozmowy i do kiedy klub daje sobie czas na znalezienie takiej osoby?
Aktualnie klub nie planuje zatrudnienia dyrektora sportowego. Na tę chwilę nie prowadzimy
rozmów, choć nie wykluczamy, że w przyszłości wrócimy do tej kwestii, jeśli uznamy to za
potrzebne dla dalszego rozwoju.
Nieoficjalnie mówi się, że nie tak dawno temu jednym z kandydatów był Tomasz Wichniarek, dlaczego nie udało się porozumieć, czy może Pan powiedzieć coś więcej?
Plotki o tym, że Tomasz Wichniarek był kandydatem na stanowisko dyrektora sportowego,
nie są prawdziwe. Jego obecność na naszych spotkaniach wynikała wyłącznie z prywatnej
relacji z trenerem Krzysztofem Brede
Jaka jest Pana rola w kwestii transferów? To tylko podpis pod kontraktem, czy aktywne uczestnictwo w poszukiwaniu graczy i negocjacjach?
Transfery to proces zespołowy. Trener i dział sportowy odpowiadają za selekcję zawodników
i przedstawienie ich profilu, natomiast moją rolą jest zatwierdzenie kwestii finansowych i
dopilnowanie, by każdy ruch transferowy był bezpieczny dla budżetu klubu.
Na ile realne było zainteresowanie pozyskaniem Kamila Bilińskiego? Dlaczego ostatecznie zdecydowano się odrzucić chęć jego powrotu (czy w ogóle tak zdecydowano)?
Mogę jednoznacznie potwierdzić, że nie prowadziliśmy z Kamilem Bilińskim konkretnych
rozmów kontraktowych, dotyczących jego powrotu do Podbeskidzia.
Jest Pan zadowolony z letnich transferów? Do klubu przyszło wielu pomocników i skrzydłowych, a brak w nim chociażby nowego napastnika?
Ocena transferów wymaga czasu, wielu nowych zawodników dołączyło do nas dopiero pod koniec przygotowań lub już po starcie rozgrywek, dlatego potrzebują chwili na wkomponowanie się w zespół. Na pozycji napastnika mamy obecnie dwóch doświadczonych graczy i jednego zdolnego młodzieżowca. Ostatniego dnia okna transferowego rozważaliśmy jeszcze wypożyczenie dodatkowego zawodnika, jednak ostatecznie nie udało się tego
zrealizować. Jestem jednak przekonany, że obecna kadra ma duży potencjał.
Jakie plany ma klub na obchody 30-lecie poza meczem z Rekordem? Jakieś specjalne koszulki, gadżety, akcje marketingowe itd.? Dlaczego jednocześnie nie zdecydowano się na dodanie do herbu w tym roku napisu „30-lecie”, zgodnie z tradycją praktykowaną przez większość klubów?
Klub planuje szereg aktywności, mających na celu uczczenie tego wydarzenia. Przede wszystkim staramy się wzbogacić ofertę dnia meczowego poprzez liczne atrakcje dla najmłodszych i nieco starszych kibiców, nie zabraknie też góralskich akcentów, konkursów oraz uczczenia osób, które przyczyniły się do powstania klubu w istniejącej formie. Postawiliśmy także na wzmożoną promocję derbowego meczu w środkach masowego przekazu. Nie zdecydowaliśmy się natomiast na zmianę herbu, gdyż w mojej opinii dodanie takiego sformułowania powinno nastąpić na początku roku, a nie jednorazowo na jubileuszowy mecz, a wówczas byłem jeszcze na etapie poznawania klubu i jego bogatej historii.
Czy tak jednoznaczne używanie sformułowania „30-lecie Podbeskidzie” przez klub jest jednoznaczne z ostatecznym przyjęciem roku 1995 jako tego, w którym uformowało się Podbeskidzie pod obecnym kształtem, bowiem do tej pory klub unikał ostatecznego opowiedzenia się za którąś z dat? Jeśli tak, to czy może Pan wskazać argumenty za 1995 a nie za 1997 rokiem?
Przyjmujemy argumenty każdej ze stron, ale zdajemy sobie sprawę, że kibice utożsamiają się z 1995 rokiem jako datą powstania klubu. Traktujemy więc powstały wówczas DKS Komorowice jako zalążek aktualnie istniejącego Podbeskidzia i to na jego uczczeniu będziemy chcieli się skupić.
Dlaczego klub, wzorem chociażby Widzewa oraz Wisły Kraków, nie reaguje na oczywiste błędy sędziowskie (np. mecz ze Śląskiem II Wrocław i faul w polu karnym na Oskarze Zawadzie lub mecz z Chojniczanką, gdzie faulowany w polu karnym był Lucjan Klisiewicz – przykłady można mnożyć)?
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że klub nie reaguje na błędy sędziowskie. W przypadku kontrowersyjnych decyzji sędziowskich złożyliśmy oficjalny protest do odpowiednich organów i przekazaliśmy komplet materiałów wideo. Procedury są jasno określone i właśnie w ten sposób możemy interweniować. Poza tymi działaniami nie mamy możliwości wpływania na decyzje sędziów czy organów prowadzących rozgrywki.
Co wymieniłby Pan jako swoje największe osiągnięcie podczas dotychczasowej kadencji?
Po 10 miesiącach pracy nie mówiłbym jeszcze o osiągnięciach, ale ważne jest to, że krok po kroku profesjonalizujemy organizację. Udało się wprowadzić porządek, spójne standardy pracy i normalność w codziennym funkcjonowaniu. To, w mojej ocenie, największa wartość na obecnym etapie.
Sytuacja finansowa klubu uległa poprawie, miasto podniosło kapitał zakładowy, ale czy spółka dzisiaj sama w sobie generuje zyski z dnia meczowego, gadżetów, umów sponsorskich itd.?
Podniesienie kapitału zakładowego nie wpływa bezpośrednio na bieżącą sytuację finansową klubu, ale jest bardzo ważnym krokiem w porządkowaniu przeszłości, dzięki wsparciu miasta oraz Pana Edwarda Łukosza mogliśmy spłacić znaczną część przeterminowanych zobowiązań. Jeśli chodzi o kwestie handlowe, pozostają one wewnętrzną sprawą spółki. Trzeba mieć świadomość, że przy obecnym poziomie rozgrywek ciężko o
generowanie zysków, najważniejsze jest utrzymywanie równowagi finansowej i stopniowe zwiększanie przychodów.
Jakiś czas temu w rozmowie z TSP TV mówił Pan o rozmowach z kilkoma sponsorami. Jak mają się negocjacje oraz czy toczą się rozmowy z partnerami „dużego kalibru”?
Mogę potwierdzić, że w ostatnich miesiącach dołączyło do nas kilku sponsorów, co jest dla klubu bardzo ważnym sygnałem zaufania. Prowadzimy również rozmowy w sprawie większych partnerstw, takie negocjacje są złożone i wymagają cierpliwości, ale jesteśmy dobrej myśli co do ich efektów.
Na pierwszej konferencji mówił Pan o „trzech filarach”, jak wyglądają one dzisiaj, czy może Pan wskazać działania w każdym z nich, które podjęto za Pana kadencji?
Trzy filary pozostają dla nas kluczowym kierunkiem działania, ale trzeba pamiętać, że ich realizacja to proces rozpisany na lata. Nie chciałbym jeszcze mówić o efektach, choć fundamenty są już wzmacniane. W najbliższym czasie przedstawimy konkretne rozwiązania, szczególnie w obszarze społecznym i biznesowym, które pokażą kierunek dalszych zmian.
Na co przeznaczono środki z transferu Michała Willmanna (np. dalszy rozwój klubu czy spłata długów) i czy w umowie klub zagwarantował sobie procent od następnego transferu?
Umowy transferowe mają charakter poufny, dlatego nie mogę wchodzić w szczegóły. Mogę natomiast podkreślić, że środki z transferu Michała Willmanna zostały przeznaczone zarówno na poprawę warunków pracy pierwszej drużyny, jak i na wzmocnienie budżetu klubowego. Dzięki temu zyskaliśmy możliwość dalszego stabilnego rozwoju.
*Rozmowa przeprowadzona we wtorek 23 września.