
Szymon Jaszczurowski, tspodbeskidzie.pl
Dobra pierwsza część gry
Podbeskidzie w pierwszej połowie meczu wyglądało jak drużyna, która chce pokazać zupełnie inne oblicze niż w pierwszej części sezonu. Jednakże, pierwsi zaatakowali gracze z Bytomia, którzy na początku częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich. Głównie miało się to za sprawą błędów przy wyprowadzeniu piłki, gdzie największe błędy popełniali obrońcy przejezdnych. O ile wielokrotnie udawało się uniknąć straty bramki, to w 23. minucie spotkania rzut karny na bramkę zamienił Kamil Wojtyra.
Podbeskidzie po stracie gola ruszyło do odrabiania strat, jednak na nic zdały się próby, które nie miały zbytnio jakości lub celności. Na uwagę zasługują dobrze grający pomocnicy bielszczan, którzy często skrzętnie zabierali miejsce do gry Polonii. Podbeskidzie słabo wyglądało nie tylko przy wyprowadzeniu piłki, ale i atak pozycyjny nie był dzisiaj domeną graczy Krzysztofa Brede. Częsta niedokładność i brak jakości podań powodowały, że ,,Górale” mieli problemy w budowaniu akcji. Mimo to, gracze z Bielska zdecydowanie lepiej radzili sobie po kontrach, bądź odebraniu piłki na połowie Polonii. Kilkukrotnie bliski zdobycia bramki byli ofensywni zawodnicy Podbeskidzia, jednak często ich strzały nie leciały nawet w bramkę.
Druga połowa – słaba skuteczność
W drugiej połowie sytuacja sprzed przerwy nie uległa zmianie. Podbeskidzie ruszyło do odrabiania strat i od pierwszych minut drugiej połowy często gościło w polu karnym Polonii Bytom. Jednak podobnie jak miało to miejsce w pierwszej połowie szwankowała skuteczność. Przy tej całej nieskuteczności graczy z Bielska, należy wspomnieć o nieskuteczności podejmowanych decyzji przez arbitra tego spotkania. Damian Gawęcki pokazał w tym spotkaniu ponad 10. żółtych kartek i jedną czerwoną, która była konsekwencją drugiej żółtej dla trenera Brede. Można by rzec, że sędzia tego spotkania za dużo naoglądał się wyczynów sędziowskich w meczu Legii z Jagiellonią, gdyż jego decyzje były często błędne. Natomiast wróćmy do zmagań piłkarskich.
Na boisku po zmianie stron szwankowała dokładność podań. Często były to duże straty, napędzające Polonię, które kończyły się groźnymi kontrami. Obraz słabego wyprowadzenia ukazuje nam fakt, iż dwójka stoperów Podbeskidzia obejrzała żółty kartonik, będące wynikiem nie najlepszego ustawienia i słabego wyprowadzenia piłki. Jednakże, problemy pojawiały się nie tylko w środkowej części boiska, ale i po jego bokach. Boczni obrońcy ,,Górali” mieli problemy zwłaszcza szybkościowe z zawodnikami bytomskiej Polonii. Nie był to także dobry mecz dla Marcina Urynowicza. Często miewał straty i w pewnych momentach wydawał się trochę ociężały. Troszkę lepiej poradził sobie Szumilas, którego styl gry przypomina case Maksymiliana Banaszewskiego, jednak w tym przypadku widać po prostu piłkarską jakość i determinację.
Mimo tych wszystkich braków, błędów i niedociągnięć da się odnieść wrażenie, że w drużynie coś zaskoczyło w dobrą stronę. Widać było większe zgranie u zawodników względem ostatniego meczu ligowego. Teraz przed Podbeskidziem mecze, w których powinni zdobyć przynajmniej 9. punktów, by wciąż liczyć się w walce o strefę barażową. Oby ten mecz wzbudził w piłkarzach piłkarską złość i chęć odwrócenia aktualnej sytuacji.